Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Nowinki i wiadomości komputerowe
Forum - dieta Montignaca > Ogólne > Pomoc techniczna
Kai Wren
*Od dziś programy Firefox i Thunderbird są dostępne w wersji
1.5.0.7, która w porównaniu do wersji poprzedniej jest stabilniejsza
i bezpieczniejsza.*


Do większości użytkowników nowa wersja powinna dotrzeć wraz z automatycznymi aktualizacjami. Można sprawdzić dostępność aktualizacji w menu "Pomoc".

Jeśli ktoś chce, lub musi instalować Firefoksa 1.5.0.7 ręcznie, może go pobrać ze strony Mozilla.com lub Firefox.pl . Najnowszego Thunderbirda możemy pobrać ze strony Thunderbird.pl .

Wszyscy użytkownicy starszych wersji Firefoksa powinni przesiąść się na wersję najnowszą, szczególnie jeśli zależy im na bezpieczeństwie. W wersji 1.5.0.7 załatano siedem luk związanych z bezpieczeństwem przeglądarki, przy czym cztery z nich miały znaczenie krytyczne, czyli pozwalały na zdalne wykonanie kodu bez interakcji z użytkownikiem.
Sylwiczek
ukazała się nowa "czarująca" wersja Mozilli 2.0 - rewelacja!!! wreszcie można ustawić, żeby po kolejnym uruchomieniu przeglądarki otworzyły się ostatnio przeglądane panele, oraz uwaga!!!! (coś dla Sylwiczka :D) mam tu słownik ortograficzny, który podkreśla moje błędy!!! :) już Sylwiczek nie będzie ortami walił :) aha, no i nauczy mnie to może polskich literek ;)
tuatara
ostatnio przegladane??? to jedyne czego mi brakuje teraz w firefoxie!!
zaraz sciagam :D
Sylwiczek
(tuatara)

(Kai Wren)
Bez paniki - to TYLKO ostrzeżenia, nic więcej

SPYWARE PRZEZ GG



"Cześć! Mam twoje Fotki tutaj!" - takimi słowami twórcy
oprogramowania szpiegowskiego chcieli przekonać użytkowników
komunikatora Gadu-Gadu do kliknięcia w oszukańczy link. Firma Dagma
udokumentowała i udostępniła film z przebiegu ataku.


W ostatnim czasie pracownicy firmy Dagma kilkukrotnie napotkali na
przypadki ataków programów spyware z użyciem polskich komunikatorów.
Ostatni z przypadków został udokumentowany, by ostrzec użytkowników.

Atak miał miejsce w ubiegły wtorek wieczorem z numeru GaduGadu 2516195.
Nieznajoma osoba krótko witała się, po czym przesyłała link z
komentarzem "Moje fotki są tutaj." Kliknięcie w link powodowało
załadowanie strony WWW instalującej konia trojańskiego. Strona
znajdowała się na serwerze zagranicznym, jednak użytkownik kierowany był
na nią za pomocą polskiego aliasu.

Uruchomiony koń trojański pobierał następnie programy spyware i adware,
wyłączające standardowy firewall Windows i zmieniające tapetę pulpitu.
Następnie uruchamiał się fałszywy program antyspyware.

Podczas, gdy niedoświadczony użytkownik zajęty był obserwacją fałszywego
programu zabezpieczającego, w tle pobierane były aplikacje adware,
mające za zadanie wyświetlanie reklam na komputerze użytkownika.

Już w maju osobiście spotykałem się z pojedynczymi doniesieniami o
takich atakach i sam miałem okazję otrzymywać podobne wiadomości. Za
każdym razem inny był numer i treść przywitania, jednak klikniecie w
link prowadziło do strony, która była spreparowana tak, aby
wykorzystywać znane już luki w IE.

Firma Gadu-Gadu nie była obojętna na doniesienia o atakach i dość szybko
zablokowała możliwość przesyłania niebezpiecznego adresu i podejrzane
konto. Nie wyklucza to jednak, że takie ataki nie będą jeszcze miały
miejsca. Zmieniony będzie jedynie link i numer, z którego wysłana
zostanie wiadomość.

Eksperci zalecają, aby w ogóle nie klikać w linki znajdujące się w
wiadomościach nieznanego pochodzenia. Warto również uświadomić o tym
niebezpieczeństwie młodszych użytkowników, którzy w okresie wakacji
spędzają więcej czasu na rozmowach przez komunikator.

(Kai Wren)
"NIE ŻĄDAMY ŻADNYCH PIENIĘDZY! Chcemy tylko robić z Tobą interesy.
Możesz nawet z nami zarobić!" - to propozycja, jaką wysuwają twórcy
trojana ARCHIVEUS, tym osobom, którym nie udało się uchronić swoich
komputerów przed infekcją.

Odkryty pod koniec ubiegłego tygodnia przez specjalistów z firmy Trend
Micro trojan TROJ_ARCHIVEUS.A należy do kategorii ransomware, czyli
programów, które szyfrują zawartość folderów na dysku twardym
zainfekowanego komputera. Następnie twórcy aplikacji żądają od ofiary
okupu za odszyfrowanie danych.

Tymczasem ARCHIVEUS jest jednak przypadkiem szczególnym: twórcy trojana
obiecują odszyfrowanie danych pod warunkiem, że ofiara dokona zakupu w
pewnej internetowej aptece - informuje Trend Micro.

ARCHIVEUS atakuje folder Moje dokumenty, upakowując całą jego zawartość
do jednego zaszyfrowanego folderu "EncryptedFiles.als", a następnie
kasuje oryginalne pliki. Zapisuje także w systemie dwa nowe pliki,
niezbędne do odzyskania danych.

Następnie właścicielowi danych pojawiają się na monitorze informacje.
Najpierw groźba, że próba jakichkolwiek działań lub zawiadomienia
policji skończy się skasowaniem danych. Potem przestępca prezentuje
ofierze wyżej opisany sposób na rozwiązanie problemu - stara się zmusić
ją do dokonania zakupu w określonej aptece internetowej, co ma umożliwić
odzyskanie danych.

Osobom, których system Windows został zainfekowany trojanem ARCHIVEUS
specjaliści Trend Micro radzą zignorować groźby i skontaktować się z
dostawcą oprogramowania antywirusowego. Wiekszość gróźb zawartych w
wiadomości jest nieprawdziwa, a specjaliści bez problemu wydobędą z
programu hasło umożliwiające odszyfrowanie pliku. Według ekspertów
fałszywa jest także deklaracja autora wirusa, iż programu deszyfrującego
nie ma na dysku zarażonego komputera - w rzeczywistości program jest tam
przez cały czas, ponieważ jest niezbędny do odzyskania danych.

Według Jeffreya Abouda z Trend Micro taka taktyka jest znakiem czasu.
Ciągle rośnie liczba ataków wirusowych, których celem jest wyłudzenie
pieniędzy od nieświadomych użytkowników. Obecnie najbardziej popularne
są phishing, programy szpiegowskie i spam. Co gorsza, techniki te coraz
częściej wykorzystywane są jednocześnie.

Szczególnie aktywne w tym obszarze są nielegalne apteki internetowe,
które w miarę doskonalenia ochrony użytkowników przed spamem wyszukują
coraz bardziej wyrafinowanych sposobów dotarcia do potencjalnych
klientów - uważają analitycy Trend Micro.

By uniknąć infekcji trojanem ACHIVEUS.A wystarczy postępować zgodnie z
zasadami bezpiecznego korzystania z internetu:

* Nie otwieraj e-maili od nieznanych nadawców

* Nie otwieraj załączników e-maili od znajomych, jeżeli nie
spodziewałeś się załącznika lub treść wiadomości wydaje Ci się nietypowa

* Nigdy nie klikaj na linki przesyłane w e-mailach, niezależnie do
tego, jak bardzo treść e-maila do tego zachęca. Jeżeli link wygląda jak
adres strony firmowej lub instytucji, bezpieczniej jest otworzyć
przeglądarkę i wpisać adres własnoręcznie

* Pamiętaj o bieżącej aktualizacji swojego oprogramowania
antywirusowego oraz o tym, by było zawsze włączone

* Jeżeli podejrzewasz, że komputer może być zainfekowany przeskanuj
go programem antywirusowym. Możesz także skorzystać z darmowych skanerów
online, np. HouseCall Trend Micro

(Kai Wren)
Pierwsza połowa bieżącego roku upłynęła pod znakiem naprawdę dobrze
zamaskowanej i zorganizowanej działalności cyberprzestępców. Doniesień o
wielkich infekcjach nie było i to właśnie jest najbardziej niepokojące -
uważają eksperci z F-Secure.

Liczbę istniejących obecnie wirusów ocenia się na 185 tys. Ta liczba
ciągle rośnie. Ale nie te statystyki mogą przerażać najbardziej.

Naprawdę przerażająca jest liczba domen, zawierających nazwy znanych
instytucji finansowych oraz banków w Sieci: 8057 zawiera eBay, 1634 -
PayPal, 497 - Citibank. Badania wykazują, że na strony phishingowe
nabiera się 90% użytkowników!

Nowym trendem w cyberprzestępczości jest atakowanie urządzeń
przenośnych. W roku 2006 liczba złośliwych programów atakujących
telefony komórkowe przekroczyła 200. W porównaniu z sytuacją w świecie
komputerów PC nie można jeszcze mówić o stanie zagrożenia, ale z
pewnością ten trend się rozwija. W miarę upodabniania się telefonów
komórkowych do komputerów i pojawiania się możliwości realizowania przez
nie transakcji finansowych należy się spodziewać nowych ataków ze strony
autorów m-wirusów.

Nie tylko telefony są zagrożone. Nowocześni złodzieje samochodów nie
używają łomów, ale laptopów. Jeżeli w drogim modelu zastosowano system
bezkluczykowego zapłonu, oparty na uwierzytelnianiu przy pomocy
szyfrowania 40-bitowego, właściciel może stracić możliwość korzystania z
auta w ciągu 60 sekund. Producenci systemów RFID wydają się nie
dostrzegać problemu. Firma F-Secure radzi owijanie kluczyka folią
aluminiową, dopóki obecna sytuacja nie ulegnie zmianie.

Ten rok był również rekordowy jeśli chodzi o liczbę szkodników dla
systemu Mac OS X. Można więc powiedzieć, że obserwujemy wzmagającą się
tendencję do atakowania różnych platform i urządzeń.

Nie brakuje oczywiście ataków związanych z lukami w popularnym
oprogramowaniu. Początek roku należał do eksploitów wykorzystujących
lukę w obsłudze plików WMF przez
system Windows. Natomiast pod koniec maja ulubioną luką cyberprzestępców
stała się usterka w Wordzie . Dużym
problemem jest to, że aktualizacje do składników MS Office są rzadko
instalowane przez użytkowników.

Rośnie też liczba rootkitów. Szczególnie dały się one we znaki
użytkownikom serwisów hazardowych .
Przy ich pomocy kradziono dane użytkownika i za ich pomocą przestępcy
mogli rozgrywać partie pokera z sobą, z góry ustalając wygraną.

Ataki roku 2006 generalnie miały o wiele jaśniej zdefiniowany cel. Są
naprawdę dobrze zamaskowane, a przestępcy ciągle szukają nowych sposobów
na przerwanie linii obrony.
Sylwiczek
(Kai Wren)
Przestępcy coraz chętniej wykorzystują telefonię internetową, by
zdobyć poufne dane jej użytkowników. Proceder ten zyskał już swoją
nazwę - vishing.


Firmy zajmujące się bezpieczeństwem komputerowym coraz częściej wpadają
na trop złodziejów danych korzystających z możliwości oferowanych przez
systemy VoIP i biją na alarm.

Vishing to nowa metoda oszustwa, o której niewiele osób słyszało,
dlatego też istnieje większe prawdopodobieństwo, że próby jej
wykorzystania zakończą się dla złodziejów pomyślnie.

Tak jak w przypadku phishingu, oszuści wykorzystujący telefonię
internetową starają się podszywać przede wszystkim pod instytucje
finansowe.

Jedną z praktykowanych przez nich metod jest rozesłanie spamu, w którym
podawany jest numer 0-800, pod którym odbiorca e-maila powinien
zaktualizować swoje dane przy koncie bankowym. Po wykręceniu podanego
numeru włącza się automat, który prosi ofiarę o podanie konkretnych
danych dostępowych do konta.

Co sprytniejsi przestępcy wykorzystują już sposoby pozwalające na
ominięcie pośrednictwa e-maila w oszustwie. Korzystają z programów,
które samoczynnie telefonują przez VoIP pod zadaną im listę numerów
telefonicznych. W momencie odbioru takiego telefonu przez ofiarę
automatycznie puszczana jest informacja o próbie wykorzystania karty
kredytowej danej osoby oraz prośba o przejście procedury weryfikacyjnej,
w której należy podać numer karty oraz dane jej właściciela.

Zdaniem ekspertów to dopiero początek nowej ery przestępstw
komputerowych wykorzystujących telefonię internetową. Częściowo przed
zagrożeniem mogą nas uchronić sami usługodawcy, ale nie są oni w stanie
przewidzieć każdej sytuacji i metod działania przestępców.

Dlatego też specjaliści przypominają, że przed utratą danych może nas
uchronić przede wszystkim zdrowy rozsądek. Przykładowo kiedy prawdziwy
przedstawiciel banku, w którym mamy konto, dzwoni do nas w jakiejkolwiek
sprawie powinien znać przynajmniej część naszych danych osobowych. W
przypadku podejrzenia o oszustwo powinniśmy sie rozłączać i zgłaszać
takie przypadki do instytucji finansowej, której przedstawiciel lub
automatyczny system rzekomo kontaktował się z nami.

(Kai Wren)
Eksperci od lat odradzają lekkomyślnego klikania w linki, ale
internauci nadal nie mogą się tego oduczyć. Dlatego właśnie
specjaliści z firmy Exploit Prevention Labs zaproponowali coś innego
- darmowe narzędzie, które przeskanuje podaną w odnośniku stronę i
ostrzeże o zagrożeniach.


Narzędzie o nazwie LinkScanner
jest proste w użyciu. Wystarczy wpisać adres strony, którą chcemy
odwiedzić, wcisnąć przycisk "Scan" i poczekać około 10 sekund.

Produkt firmy Exploit Prevention Labs ma być konkurentem dla podobnego
narzędzia - McAfee SiteAdvisor .
Twórcy LinkScannera uważają
jednak, że ich produkt jest lepszy, gdyż korzysta z innej metodologii.
Strona skanowana jest na bieżąco i informacje, jakie podaje LinkScanner
, są dzięki temu bardziej aktualne.

Narzędzie zostało przetestowane przez dziennikarzy serwisu TechWeb
.
Zauważyli oni, że niektóre strony oznaczone jako niebezpieczne przez
przeglądarkę Firefox 2.0 Beta 1, gładko przeszły testy LinkScannera.
Przedstawiciele Exploit Prevention Labs tłumaczą to tym, że ich
narzędzie bada tylko stronę, na którą chce się udać użytkownik i nie
skanuje jej podstron.

Takie "płytkie" badanie wybrano świadomie po to, aby skrócić czas
skanowania. Gdyby LinkScanner
badał witrynę wraz z podstronami, to używanie go stałoby się
czasochłonne i w rezultacie użytkownicy unikaliby tego narzędzia. Trzeba
jednak zauważyć, że gdyby usługa zyskała znaczącą popularność, to obecna
metoda "płytkiego skanowania" nie stanowiłaby żadnego problemu do
obejścia dla przestępców.

LinkScanner jest darmowy i takim
ma pozostać. SDK za pomocą którego go stworzono zostanie z czasem
udostępnione portalom internetowym, aby mogły one tworzyć podobne
narzędzia. Jeśli uda się spopularyzować skanowanie linków nieznanego
pochodzenia, to niewykluczone, że mniej będzie w przyszłości zakażeń i
udanych ataków phishingowych.

(Kai Wren)
Po raz kolejny cyberprzestępcy próbują wykorzystać sensacyjne informacje
o śmierci znanej osoby, aby przekonać internautów do kliknięcia w link -
ostrzega Sophos. Tym razem tą osobą jest prezydent Rosji - Władimir Putin.

Oczywiście prezydent Rosji żyje, a link zawarty w e-mailu informującym
użytkownika o jego rzekomej śmierci wcale nie prowadzi na strony BBC.

Kliknięcie w odnośnik powoduje pobranie na komputer konia trojańskiego
Troj/Dloadr-ZP, który pozwala cyberprzestępcom na zdalne sterowanie
komputerem ofiary. Użytkownik zostaje też przekierowany na stronę
rosyjskiej firmy dostarczającej systemy ogrzewania.

Zdaniem specjalistów z firmy Sophos, mamy tu do czynienia z oszustwem
typu "joe job". Firma, na której stronę trafia użytkownik, w
rzeczywistości nie reklamuje się poprzez spam. Nadawcy e-maila chcą
jednak zrobić takie wrażenie, prawdopodobnie w celu zdyskredytowania
tego przedsiębiorstwa.

Oszukańczy e-mail rozsyłany jest w formacie HTML i wygląda podobnie do
newslettera. Jego temat to:

|"ATTENTION !!! President of Russia has dead"

|W treści czytamy:

|ATTENTION !!! Vladimir Putin has dead. Visit immediately to
http: // news.bbc.co.uk/ go / click / rss/ 1.0/-/hi/ russia/43463831.stm|

Specjaliści doradzają oczywiście unikanie klikania na linki zawarte we
wszelkich listach niewiadomego pochodzenia. Poza tym nie zaszkodzi
zatroszczyć się o zaktualizowanie bazy antywirusowej.

Edit -> powstawiałam spacje w linku, żeby ktoś sobie przypadkiem nie wcisnął, wiadomo :P
Sylwiczek
(Kai Wren)
Amerykański Departament Bezpieczeństwa Narodowego opublikował
ostrzeżenie, z którego wynika, że wykryte niedawno błędy w systemie
Windows mogą zakłócić funkcjonowanie krytycznej infrastruktury
państwowej. Dlatego też przedstawiciele Departamentu zalecają
użytkownikom Windows jak najszybsze pobranie i zainstalowanie
udostępnionych już przez Microsoft uaktualnień.

Ostrzeżenie dotyczy problemu opisanego przez Microsoft w biuletynie
MS06-040 - czyli luki w zabezpieczeniach usługi Windows Server
(domyślnie włączonej w większości wersji "Okien"). Microsoft uznał ją za
krytyczną (ponieważ może posłużyć do zaatakowania komputera bez żadnego
udziału ze strony użytkownika) i we wtorek udostępnił usuwającego ją
patcha.

W dokumencie opublikowanym przez Departament Bezpieczeństwa Narodowego
czytamy m.in., że błąd w Windows Server może zakłócić funkcjonowanie
krytycznych dla państwa i gospodarki obszarów infrastruktury
informatycznej, a także mieć negatywny wpływa na działalność
przedsiębiorstw. Dlatego też użytkownicy Windows powinni jak najszybciej
zainstalować odpowiednie uaktualnienie - tym bardziej, że wykryto już
pierwsze przypadki ataków wykorzystujących ową lukę.

/"Fakt, że Departament Bezpieczeństwa Narodowego zabrał głos, sugeruje
że - zdaniem rządu - Microsoft nie dość dobitnie poinformował o
zagrożeniach związanych z błędem. Sądzę jednak, że za wcześnie na
panikę. Warto pamiętać, że w firmach, które poważnie podchodzą do
kwestii bezpieczeństwa, porty, przez które mógłby zostać przeprowadzony
atak (139 i 445), są zwykle blokowane, co znacznie ogranicza
niebezpieczeństwo/" - skomentował Jonathan Bitle z firmy Qualys.

(Kai Wren)
Z opublikowanego przez Laboratorium Panda Software raportu zagrożeń
wynika, że zarówno w Polsce jak i na świecie najgroźniejszym wirusem
jest wciąż Sdbot. Raport wyraźnie pokazuje również, że użytkownicy
Windows mimo wszystko stronią od aktualizowania swoich systemów.


Analitycy Panda Software ostrzegają, że nadal bardzo groźnym szkodnikiem
jest *Sdbot.ftp*. Zarówno w zestawieniu światowym jak i w Polsce robak
ten uplasował się ponownie na pierwszym miejscu.

Sdbot.ftp jest od ponad 12 miesięcy najczęściej wykrywanym złośliwym
kodem na świecie. Szkodnik ten rozprzestrzenia się wykorzystując luki w
zabezpieczeniach systemów operacyjnych Windows. Pobiera przez FTP
niebezpieczne programy i uruchamia je na zainfekowanym komputerze.

Drugie miejsce w rankingu światowym zajął *W32/Bagle.pwdzip*. Robaki z
rodziny Bagle docierają do komputera ofiary pod postacią wiadomości
email zawierającej załącznik z rozszerzeniem ZIP, który jest chroniony
hasłem. Program antywirusowy nie może przeskanować pliku załącznika
dopóki nie zostanie on rozpakowany, a co za tym idzie nie ostrzeże
użytkownika, gdy jeden z powyższych wirusów dotrze na jego skrzynkę.

W Polsce oprócz Sdbot niezwykle złośliwy okazały się *Exploit/Metafile*
wykorzystujący lukę w systemie Windows , na którą już dawno udostępniono
łatki. Tym samym raport Laboratorium Panda Software udowadnia, że wielu
użytkowników systemów Windows lekceważy zagrożenie i nie instaluje
udostępnianych co miesiąc aktualizacji, co oczywiście sprzyja
dystrybucji złośliwych kodów.


Złośliwy komentarz Kai - Małomiękki, spuść wreszcie cenę na swoje produkty, bo nielegalnych kopii się nie aktualizuje z oczywistych względów, podobnie jak z oczywistych (finansowych) względów nie posiada się oryginału :P

(Kai Wren)
Wraz z wydaniem Opery 9 ci z użytkowników tej przeglądarki, którzy
jednocześnie są klientami ING Banku śląskiego mogli niemile się
zdziwić. Próbując obsłużyć swoje konto online natykali się na
utrudnienia.


Mimo, iż wykorzystując wcześniejszą wersję Opery (8.54) jej użytkownicy
nie napotykali problemów, w przypadku "dziewiątki" próba przejrzenia
historii rachunku kończy się jedynie komunikatem następującej treści:

|ssl.bsk.com.pl
Pole opcja jest wypełnione nieprawidłowo. Proszę poprawić.
|

Tymczasem pola "opcja" na stronie nie ma... Na tym jednak nie koniec.
Kłopoty pojawiają się również przy próbie wykonania przelewu.

*Bank rekomenduje...*

Gdy po upublicznieniu finalnej wersji Opery 9 problem był zgłaszany na
infolinii ING, operatorzy banku pytani o przyczynę kłopotów i
przewidywany termin ich usunięcia odpowiadali jedynie, iż... *"bank
rekomenduje Internet Explorera 6"* (sic!). Na uwagę, iż jest to
przeglądarka przestarzała dopowiadali, że rekomendowaną aplikacją jest
również Netscape i przekazać odpowiedniej jednostce zastrzeżenia, co do
funkcjonowania bankowości internetowej ING.

Oczywiście problemy techniczne mogą zdarzyć się wszędzie. W tym jednak
przypadku problem nie został rozwiązany od czerwca br. Pod koniec lipca
zadzwoniłem w tej sprawie do działu wsparcia technicznego bankowości
elektronicznej ING. Tam, usłyszawszy o problemie, pracownik działu
postawił sprawę podobnie, jak w czerwcu czynili to pracownicy infolinii:
ING Bank Śląski rekomenduje przeglądarkę Internet Explorer 6. Zwróciłem
więc uwagę, iż IE6 jest programem słynącym z luk bezpieczeństwa
. Wtedy dodano, iż rekomendowany jest
również Firefox 1.5.

*Unikanie odpowiedzi*

Jak się okazuje bank nie jest chętny do odpowiedzi na pytanie, czy w
najbliższym czasie planowane jest przywrócenie wsparcia dla użytkowników
Opery. We wtorek, 1 sierpnia, do działu technicznego wysłałem w tej
sprawie e-mail z prośbą o przekazanie do rzecznika prasowego. Szybko
nadeszła odpowiedź, iż mail został przekazany dalej. Niestety innej
odpowiedzi nie było.

W międzyczasie, w czwartek, próbowałem się dodzwonić do Product Managera
do spraw bankowości elektronicznej w ING Banku Śląskim. Nie zastawszy
go, uzyskałem od innego pracownika banku zapewnienie, że odpowiedź na
wysłanego przeze mnie e-maila zostanie przyspieszona. Mimo to, do końca
tygodnia się jej nie doczekałem. Jeśli nadejdzie - tekst zostanie
uzupełniony.

*Nie tylko Opera*

Jak się okazuje, nie tylko użytkownicy Opery mają problem z obsługą
systemu bankowości internetowej ING. Wśród internautów pojawiły się
głosy, iż kłopoty pojawiają się również na przeglądarkach działających
pod kontrolą systemów innych niż Windows - m.in. Safari w Mac OS X -
część osób twierdzi też, że napotyka problemy w Firefoksie.

- /Zespół Osiolki.net potwierdza istnienie problemu. Do serwisu spłynęło
i nadal spływa wiele próśb o zajęcie się stroną banku ING/ - komentuje
Tomasz Sokół z serwisu Osiolki.Net - /Niestety bank
jest głuchy na prośby swoich klientów. Posiada bardzo poważne problemy z
bezpieczeństwem, promując używanie przeglądarki Microsoft Internet
Explorer. Faktem jest także, że na stronie banku dowiadujemy się że bank
poleca przeglądarkę Firefox ,
lecz po przeprowadzeniu testów, zespół Osiolki.Net tego nie potwierdza.
W Firefoksie problemy są z wtyczką Javy (przy każdej próbie logowania do
banku należy pobrać od nowa tą wtyczkę/ [w przypadku Fx pracującej pod
Windowsem nie ma tego problemu - przyp. red.]). /Natomiast przeglądarka
Opera nie jest w ogóle wspierana/.

Choć przeglądarki alternatywne, takie jak Opera, Firefox, SeaMonkey, czy
Safari są dużo nowocześniejsze i bezpieczniejsze od Internet Explorera,
a ich popularność według danych Ranking.pl w lipcu przekroczyła wśród
polskich internautów 30 proc.
(sama
Opera - 7,1 proc.) niektóre polskie banki nadal ich nie dostrzegają -
ING nie jest w tej mierze jedyny . Jak
jednak można przekonać się na stronach Osiolki.net część banków mających
podobne problemy poprawiła je . Być
może więc i klienci ING będą mogli znów korzystać z Opery?
Sylwiczek
(Kai Wren)
Hacking.pl alarmuje: odkryto luki w mBanku
mBank posiada luki, które po kliknięciu w odpowiednio spreparowany link pozwalają na dostęp do konta bankowego zalogowanego klienta tej instytucji - alarmuje serwis hacking.pl.
Co prawda, nie ma możliwości wykonania przelewów – czyli teoretycznie pieniądze są bezpieczne, gdyż każda transakcja musi być uwierzytelniona hasłem jednorazowym z karty kodów.

Błędy w systemie dają jednak pełen wgląd do:
- danych o właścicielu konta (adres zamieszkania, e-mail itp.)
- historii przelewów (odbiorca i kwota)
- informacji o lokatach
- danych dotyczących kart kredytowych (numer karty, limity, producent)
- informacji o zaciągniętych kredytach, ubezpieczeniach
- listy przelewów / zleceń stałych
- numerów list haseł jednorazowych
Luki w systemie mBanku znalazł jeden z czytelników serwisu hacking.pl Michał Majchrowicz, wspólnie z Łukaszem Lachem z hacking.pl.

Ujawniona przez hacking.pl informacja dotycząca luk w systemie Allegro, zmobilizowała wielu czytelników do sprawdzenia zabezpieczeń innych dużych platform i systemów finansowych, z których codziennie korzystają polscy internauci.

(Kai Wren)
Niezabezpieczony komputer jest atakowany średnio co 15 minut - do takich
wniosków doszli dziennikarze serwisu BBC po przeprowadzonym teście na
odporność pecetów na czyhające w Sieci zagrożenia. Nic dziwnego, że
Brytyjczycy bardziej boją się cyberwłamywaczy niż "zwykłych" złodziei,
jak wynika z badania przeprowadzonego na grupie brytyjskich internautów
przez firmę Get Safe Online.

Redaktorzy serwisu BBC.co.uk przeprowadzili proste doświadczenie: za
pomocą narzędzia VMWare zainstalowali na komputerze wirtualny system
operacyjny Windows XP bez żadnych zabezpieczeń w postaci zapory
sieciowej czy programu antywirusowego. Tak skonfigurowany "honeypot"
(czyli wabik na cyberprzestępców, gromadzący statystyki o
najpopularniejszych typach ataków i przechwytujący kopie niebezpiecznych
aplikacji) po podłączeniu do Internetu średnio co 15 minut odnotowywał
kolejną próbę włamania.

Większość zarejestrowanych ataków nie niosła wielkiego zagrożenia - były
to najczęściej wyskakujące okienka... ostrzegające przed sieciowymi
zagrożeniami. Jednakże średnio co godzinę odnotowywano poważne ataki,
które mogłyby obrócić komputer w maszynę "zombie" i posłużyć do
wykonywania ataków DoS bądź rozsyłania spamu. Przeciętnie raz na dobę
zdarzała się próba przejęcia kontroli nad komputerem. Honeypot
zarejestrował też próby infekcji starymi wirusami (np. MS.Blaster) i
przypadki skanowania portów. Komputer BBC atakowano z niemal całego globu.

Mimo takiej skali zagrożenia, większość internautów nie przywiązuje
zbytniej wagi do kwestii należytego zabezpieczenia komputera. Z badania
firmy Get Safe Onlina wynika, że 17 % ankietowanych nie posiada
zainstalowanego antywirusa, a 22 % - firewalla. Kolejne 23 % przyznało
się do otwierania załączników do wiadomości email od nieznanych
adresatów. Co ciekawe, okazało się również, iż 21 % badanych najbardziej
boi się cyberataku, a "jedynie" 16 % - włamania do mieszkania.

(Kai Wren)
Przestępcy coraz chętniej wykorzystują telefonię internetową, by
zdobyć poufne dane jej użytkowników. Proceder ten zyskał już swoją
nazwę - vishing.


Firmy zajmujące się bezpieczeństwem komputerowym coraz częściej wpadają
na trop złodziejów danych korzystających z możliwości oferowanych przez
systemy VoIP i biją na alarm.

Vishing to nowa metoda oszustwa, o której niewiele osób słyszało,
dlatego też istnieje większe prawdopodobieństwo, że próby jej
wykorzystania zakończą się dla złodziejów pomyślnie.

Tak jak w przypadku phishingu, oszuści wykorzystujący telefonię
internetową starają się podszywać przede wszystkim pod instytucje
finansowe.

Jedną z praktykowanych przez nich metod jest rozesłanie spamu, w którym
podawany jest numer 0-800, pod którym odbiorca e-maila powinien
zaktualizować swoje dane przy koncie bankowym. Po wykręceniu podanego
numeru włącza się automat, który prosi ofiarę o podanie konkretnych
danych dostępowych do konta.

Co sprytniejsi przestępcy wykorzystują już sposoby pozwalające na
ominięcie pośrednictwa e-maila w oszustwie. Korzystają z programów,
które samoczynnie telefonują przez VoIP pod zadaną im listę numerów
telefonicznych. W momencie odbioru takiego telefonu przez ofiarę
automatycznie puszczana jest informacja o próbie wykorzystania karty
kredytowej danej osoby oraz prośba o przejście procedury weryfikacyjnej,
w której należy podać numer karty oraz dane jej właściciela.

Zdaniem ekspertów to dopiero początek nowej ery przestępstw
komputerowych wykorzystujących telefonię internetową. Częściowo przed
zagrożeniem mogą nas uchronić sami usługodawcy, ale nie są oni w stanie
przewidzieć każdej sytuacji i metod działania przestępców.

Dlatego też specjaliści przypominają, że przed utratą danych może nas
uchronić przede wszystkim zdrowy rozsądek. Przykładowo kiedy prawdziwy
przedstawiciel banku, w którym mamy konto, dzwoni do nas w jakiejkolwiek
sprawie powinien znać przynajmniej część naszych danych osobowych. W
przypadku podejrzenia o oszustwo powinniśmy sie rozłączać i zgłaszać
takie przypadki do instytucji finansowej, której przedstawiciel lub
automatyczny system rzekomo kontaktował się z nami.

(Kai Wren)
*W sieci pojawiły się e-maile, które zachęcają do pobrania
oprogramowania Google Toolbar. W rzeczywistości nie zostały one
wysłane przez Google.*


Listy te wysyłają cyberprzestępcy, którzy chcą zdobyć kontrole nad
komputerem użytkownika - poinformowała firma SurfControl.

E-mail robi wrażenie jakby został wysłany z Google. Zawiera link do
strony łudząco podobnej do tej, z której można pobrać Google Toolbar.
Pobrany plik zawiera jednak konia trojańskiego, który pozwala na
przejęcie kontroli nad systemem i późniejsze wykorzystanie go do ataków
lub rozsyłania spamu.

Firma SurfControl dodaje, że te oszukańcze wiadomości krążą w sieci
najprawdopodobniej od kilku dni.

(Kai Wren)
Gwałtownie wzrasta liczba nowych trojanów, które atakują komputery
na całym świecie. W drugim kwartale stanowiły one już ponad połową
wszystkich nowych zagrożeń wynika z danych firmy Panda Software.


W drugim kwartale 2006 trojany stanowiły ponad 54% wszystkich
zidentyfikowanych przez Panda Software złośliwych kodów. Powodem
rosnącej popularności trojanów wśród internetowych przestępców jest ich
użyteczność w osiąganiu korzyści finansowych. Można je zaprojektować
tak, aby bez wiedzy użytkowników wykonywały bardzo różne szkodliwe
działania np. kradły poufne dane, otwierały furtki.

Uwagę zwraca także dość duża liczba botów (16%) i zagrożeń z grupy
Backdoors (12%) wykrytych przez Pandę w drugim kwartale 2006 roku. Te
rodzaje zagrożeń są również wykorzystywane do przestępstw internetowych,
przynoszących duże korzyści finansowe. Umożliwiają one tworzenie sieci
komputerów typu zombie, które są wykorzystywane do różnego rodzaju
szkodliwych działań (np. rozsyłania spamu).

Malejące znaczenie robaków (4,9% nowych zagrożeń)związane jest z tym, że
w odróżnieniu od trojanów, ich działania są zwykle wyraźnie widoczne, co
przyciąga uwagę zarówno mediów, jak i użytkowników i powoduje
natychmiastową interwencję w celu usunięcia z systemu.

Rośnie też liczba nowych, nieskatalogowanych zagrożeń i większość z nich
jest narzędziem cyberprzestępców. Zdaniem Pandy aby należycie się
zabezpieczyć nie wystarczy już więc zaktualizowany program antywirusowy
- konieczne jest zastosowanie zaawansowanych technologii proaktywnych,
które potrafią poradzić sobie z zagrożeniami, na które nie wynaleziono
jeszcze szczepionki.

Warto jeszcze wspomnieć, że nic nie zastąpi także zdrowego rozsądku
użytkowników internetu.
Sylwiczek
(Kai Wren)
Eksperci z firmy Symantec poinformowali o wykryciu poważnej luki w
programie Word 2000 pracującym pod kontrolą systemu Windows 2000.
Firma Secunia uznała, że stanowi ona najwyższy stopień zagrożenia
(extremely critical) dla użytkowników tego oprogramowania.


Wspomniana luka jest wynikiem błędu ujawniającego się podczas
przetwarzania dokumentów Worda w procesorze tekstu z pakietu Microsoft
Office 2000. Wykorzystując ten błąd, poprzez odpowiednie przygotowanie
dokumentu, przestępcy są w stanie uruchomić dowolny kod i przejąć
kontrolę nad systemem Windows ofiary.

*Nieprawidłowość ta jest już aktywnie wykorzystywana przez
cyberprzestępców* - ostrzega Secunia
, co prawdopodobnie było powodem
tak alarmującego oznaczenia - extremely critical. Firma Symantec wykryła
w Sieci trojana MDropper.Q
,
który - korzystając z ułomności procesora tekstu firmy Microsoft -
umieszcza na komputerze ofiary nowy wariant szkodnika Backdoor.Femo.

Symantec informuje w swoim komunikacie
,
że spreparowany dokument wprowadzający opisany exploit do systemu musi
zostać otwarty przy pomocy programu Microsoft Word 2000. Z kolei Secunia
sugeruje, że inne wersje
oprogramowania Microsoftu również mogą być podatne na tego typu
wykorzystanie.

Ogromna popularność formatów pakietu MS Office wśród osób korzystających
z oprogramowania biurowego, sprawia, że dokumenty zapisywane w formatach
tego pakietu nie są poddawane zbyt szczegółowej filtracji. Zwykle
wszelkie zabezpieczenia systemu Windows są tak skonfigurowane, by
bezproblemowo przepuszczały tego typu dokumenty, co z kolei stanowi
idealny kanał dla przemycania złośliwych kodów - ostrzega Symantec
.

W przypadku opisywanego błędu, do czasu opublikowania odpowiedniej łaty
przez producenta, zaleca się by nie otwierać dokumentów pochodzących z
nieznanych źródeł lub których nazwy wyglądają dla użytkownika
podejrzanie. Oczywiście zasada ograniczonego zaufania przy otwieraniu
wszelkich załączników powinna wejść na stałe do praktyki każdego
użytkownika systemu Windows.

(Kai Wren)
Kto najwięcej korzysta na wirusach i trojanach?

Portal ConsumerReports.org opublikował raport, który pozwala na zupełnie
nowe spojrzenie na zjawisko złośliwego oprogramowania. Okazuje się
mianowicie, że spyware, trojany i wirusy najbardziej korzystne są dla
... producentów sprzętu.

Użytkownicy, których komputery są zainfekowane, dochodzą do wniosku, że
ich sprzęt stał się zbyt wolny i należy go wymienić. Tego rodzaju
podejście jest popularniejsze niż poszukiwanie rozwiązania problemu!

W raporcie podano również kilka interesujących kwot: w 2006 roku wirusy
miały doprowadzić do strat w wysokości 5,2 miliarda dolarów, spyware -
2,6 miliarda dolarów, a phishing - uważany za największe zagrożenie
naszych czasów - spowodował straty wynoszące "zaledwie" 630 milionów
dolarów.

Czy zatem za kilka lat komputerami wyposażonymi w najpotężniejsze
procesory, najpojemniejsze pamięci i najszybsze dyski twarde będą
maszyny pracujące pod kontrolą Windows.

Czyli... zapraszamy do Pingwina.:]
Kai Wren
Na początek, dla rozluźnienia słuchaczy - dwa filmiki:


http://www.toya.net.pl/~qqraczy/lekcja1.swf
http://www.toya.net.pl/~qqraczy/lekcja2.swf

A teraz wyciąg z Regulaminu Forum, jakby komuś było nie po drodze :P

§ 2. POSTY - WYPOWIEDZI NA FORUM

1. Wszelkie wypowiedzi dyskryminujące czy godzące w imię innych użytkowników oraz wyrażenia wulgarne będą karane podwójnie; Po pierwszym ostrzeżeniu, następne takie zachowanie skutkuje banem;

2. Wypowiedzi nie wnoszące nic do pierwotnego tematu wypowiedzi będą usuwane;

3. Nie SPAMuj w postach. Grozi to usunięciem postu i ostrzeżeniem;

4. Nie KRZYCZ na forum; Userzy na forum i tak Cię zobaczą.

5. Staraj się pisać używając polskich znaków diakrytycznych, uważając też na polską ortografię;

6. Zamiast pisać dwa posty pod rząd - edytuj stary.
Kai Wren
I delikatnie przypominam, że:
Jedyna słuszna wersja FF ma numerek: 2.0.0.4
Kai Wren
COMPUTERWORLD
Największe technologiczne klapy
wersja do wydruku

|strona główna | wersja oryginalna|


15.06.2007 12:21

Przypominamy 14 najbardziej przereklamowanych, bądź nietrafionych produktów i technologii, które nie przyjęły się na rynku albo zawiodły oczekiwania konsumentów. Każda z nich miała być - zgodnie z ówczesnymi zapowiedziami producentów - przełomem w swojej dziedzinie.

Poniższe zestawianie nie skupia się na ocenie jakości produktów i rozwiązań. Chodzi jedynie o to, że okazały się one rynkowymi niewypałami. Jedne padły ofiarą nietrafionych kampanii reklamowych, inne nieprzemyślanych decyzji, a jeszcze inne po prostu trafiły na rynek w złym czasie.

1. Apple Newton

W 1993 r. Apple reklamował własny komputer kieszonkowy, pierwowzór dzisiejszych palmtopów - Newton Message PAD, tak jak tylko Apple to potrafi - zachwycające, przemyślane, wszechobecne reklamy skierowane do ściśle określonych grup klientów. Mimo że urzadzenie to, szczególnie w porównaniu z dzisiejszymi komputerami PDA było ogromne, wiele z dzisiejszych palmtopów może pozazdrościć Newtonowi jego funkcjonalności. Prawie 15 lat temu Newton posiadał już organizer, słownik, dostęp do poczty elektronicznej i faksu, gniazda rozszerzeń, a nawet ekran dotykowy. Dlaczego więc okazał się klapą? Po pierwsze, stał się celem wielu, mniej lub bardziej uzasadnionych żartów. Wiele osób naśmiewało się z systemu rozpoznawania pisma, czy sporych wymiarów urządzenia. Rzeczywiście, pisanie tekstów za pomocą rysika wymagało nieco cierpliwości, a waga 0,5 kg oraz kształt i wymiary zbliżone do kasety VHS, nienajlepiej pasowały do urządzenia reklamowanego jako "kieszonkowe". Poza tym, Newton był urządzeniem drogim - w zależności od wersji kosztował od 700 USD do 1000 USD. Za to na pewno było to urządzenie innowacyjne i wyprzedzające własne czasy. Newton miał po prostu pecha.

2. Kaseta magnetyczna DAT

W połowie lat 80. XX wieku podstawowym nośnikiem nagrań muzycznych i programów były kasety magnetofonowe. Klasyczna kaseta magnetyczna była znacznie poręczniejsza niż płyta winylowa. Oferowała jednak gorszą jakość dźwięku. Dlatego w 1987 r. Sony i Phillips wprowadziły na rynek kasetę DAT (Digital Audio Tape), która charakteryzowała się wyższymi częstotliwościami próbkowania dźwięku, a więc wyższą jakością nagrania. Niestety w oczach klientów kasety DAT już z góry były na przegranej pozycji wobec cztery lata starszych płyt CD. Na domiar złego dzięki praktycznie nieograniczonej możliwości tworzenia dokładnych kopii ich zawartości, zostały uznane za nośnik zachęcający do piractwa. Wprowadzony w 1992 r. system ochrony przed kopiowaniej okazał się gwoździem do trumny technologii DAT. Przez jakiś czas kasety DAT były wykorzystywane w profesjonalnych studiach nagraniowych i informatyce, jako nośniki kopii zapasowych, jednak tu też zostały szybko wyparte przez płyty CD.

3. DIVX (Digital Video Express)

Pod koniec lat 90. w USA pojawiły się płyty DIVX (nie mylić z kodekiem DiVX). Idea wymyślona przez firmę Circuit City była ciekawa. Za niewielką opłatą ok. 4,5 USD, równowartość biletu do kina, można nabyć płytę z filmem i oglądać ją przez 48 godzin. Po upływie tego czasu płytę można było wyrzucić albo reaktywować (za ok. 3 USD). Zaletą tego systemu, w porównaniu z tradycyjnymi wypożyczalniami płyt DVD, był brak konieczności zwrotu płyty. Wadą zaś konieczność posiadania specjalnego odtwarzacza, prawie dwa razy droższego niż standardowy DVD. Producenci odtwarzaczy od początku traktowali tą technologię niezbyt entuzjastycznie, głównie za sprawą coraz popularniejszego formatu DVD. Natomiast właściciele wypożyczalni filmów w większości zdecydowanie opierali się przed wprowadzaniem do swoich sieci nośników DIVX. Wobec ograniczonej dostępności filmów w tej technologii oraz obaw przed inwestowaniem w zakup sprzętu o nietypowej funkcjonalności i niepewnej przyszłości, klienci również nie kupowali masowo odtwarzaczy DIVX. Niewiele ponad rok po premierze technologii DIVX, nośniki te zostały wycofane.

4. Dot-bomb

Kiedy w połowie lat 90. gdy dostrzeżono potencjał Internetu, jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się firmy działające wyłącznie w sieci. Szybki napływ gotówki związany ze stale rosnącym zainteresowaniem inwestorów dodatkowo zachęcał do tworzenia spółek określanych mianem "dotcom". Na specjalnych serwisach internetowych oferowano niemal wszystko. Od usług "przypominania o ważnych wydarzeniach", przez różnego rodzaju sklepy internetowe, po uczestnictwo w płatnych łańcuszkach szczęścia. Największym szczęśliwcom tamtych czasów udawało się nawet wejść na giełdę, obserwować jak ich akcje osiągają niebotyczne ceny, a po pęknięciu "bańki internetowej" spadają w jeszcze szybszym tempie. Pomimo tego, że firmy te pochodziły z różnych branż, były ucieleśnieniem naprawdę szerokiej gamy pomysłów i oferowały dostęp do setek odmiennych usług i produktów, tylko nielicznym udało się pozostać na rynku. Niespełnione marzenia ludzi z całego świata, ich nieprzemyślane decyzje, być może niewykorzystane szanse, które kosztowały w wiele miliardów dolarów, którto - klapa na skalę światową.

5. Książki elektroniczne

Pomimo tego, że urządzenia do odczytu książek elektronicznych są sprzedawane od ponad 10 lat, a na rynku stale pojawiają się nowe, coraz bardziej zaawansowane urządzenia, nadal stosunkowo niewiele osób z nich korzysta. Teoretycznie, technologia ksiązki elektronicznej pozwala wczytać różne pozycje do pamięci małego, poręcznego urządzenia. Zamiast wozić ze sobą kilogramy papieru - wystarczy jedno, małe urządzenie. W dodatku łatwiej znacznie znaleźć w nim poszukiwany fragment tekstu. Jednak największym problemem, z którym nadal nie uporali się ani producenci czytników, ani wydawcy elektronicznych wydań, jest zgodność formatów. W chwili obecnej wykorzystywanych jest co najmniej 21 różnych formatów. Poza tym - wbrew temu co mówią reklamy - czytniki wydają się być niedostatecznie dopracowane. Wiele osób narzeka, że są niewygodne, nieporęczne. Dla innych są zbyt trudne w obsłudze. Dla jeszcze innych zbyt zbyt drogie. A większości brakuje po prostu miłego w dotyku papieru i zapachu farby drukarskiej.

6. IBM PC Junior

IBM PC Junior to młodszy brat komputera IBM PC. Junior, tak samo jak wspomniany wcześniej Newton, w swoich założeniach również był pomysłem wyprzedzającym własną epokę. PCjr, którego głośna premiera odbyła się w 1984 r. miał być tańszą wersją IBM PC, przeznaczoną do użytku domowego i w szkołach. Te niewielkie w tamtych czasach rynki były zdominowane przez komputery, takie jak Apple II, Commodore 64, Atari, i Spectrum.

Zważywszy na to, że PCjr był w założeniu komputerem domowym, jego główną wadę doskonale opisuje cytat z Wikipedii - Tak jak IBM PC miał CPU 4.77 MHz Intel 8088, ale jego BIOS był wystarczająco odmienny, aby wiele gier na nim nie działało. Poza tym, Junior był drogi i niewygodny. Niewygodna była w szczególności - z dzisiejszej perspektywy brzmi to paradoksalnie - bezprzewodowa klawiatura, wyposażona w zbyt wysokie klawisze utrudniające pisanie. Dodatkowo komputer nie posiadał dysku twardego, a zamiast niego korzystał z kartridży z danymi. W osiągnięciu sukcesu Juniorowi nie pomogły nawet dwa poświęcone mu czasopisma branżowe. Zniknął z rynku już w 1985 r. Warto wspomnieć, że pięć lat później, przy pomocy komputera PS/1, IBM ponownie próbował zdobyć ten rynek. Z podobnym skutkiem.

7. Waluta internetowa

Idea waluty internetowej sama w sobie nie była od razu skazana na porażkę. Wiele firm internetowych z końca lat 90. w rozwoju płatności za pomocą wirtualnych pieniędzy upatrywało źródła przyszłego sukcesu. W tym również firmy zarządzajce serwisami Flooz i Beenz. Szacuje się, że w szczytowym okresie działalności obie firmy dysponowały w sumie kwotą ok. 80 mln USD. Jednak mimo to użytkownicy Internetu generalnie woleli pozostać przy prawdziwych walutach i płatnościach kartami. Oba serwisy, które były chyba najbardziej agresywnie reklamowane, dosyć szybko zniknęły z rynku. W ostatnich miesiącach działalności zostały zalane skargami konsumentów i aby się wzajemnie ratować postanowiły połączyć siły... i ogłosiły bankructwo w sierpniu 2001 r.

8. Iridium

Iridium to sieć 66 satelitow telekomunikacyjnych, która została oficjalnie uruchomiona 1 listopada 1998 r. W swoim założeniu umożliwiała połączenia telefoniczne z każdego miejsca na ziemi... poza Koreą Północą, Iranem, Libią i Sudanem, objętymi embargiem USA. Sam pomysł uruchomienia tego typu sieci przez wielu został określony mianem pierwszej struktury przełamującej wszelkie bariery powstałe w okresie Zimnej Wojny. Jednak jego wdrożenie kosztowało miliardy dolarów, a system zamiast przynosić zyski, przynosił coraz większe straty. Wpływ na niepowodzenie projektu miała również silna konkurencja ze strony telefonii GSM. Dodatkowo nie każdemu odpowiadały wysokie ceny połączeń i korzystanie z telefonów sieci Iridium, które początkowo osiągały rozmiary... budowlanego pustaka. W 2000 r. sieć satelitów została przejęta przez należącą do rządu USA firmę Iridium Satellite LLC. Od tej pory jest jednym z głównych dostawców usług telekomunikacyjnych dla ośrodków akademickich i instytucji amerykańskich na całym świecie.

9. Microsoft Bob

Microsoft Bob to alternatywny interfejs graficzny dla systemu Windows 3.1. Uśmiechnięte, żółte kółko w okularach to Bob. Miał on zastąpić wbudowany w system Menedżer Programów. Sam interfejs miał odwzorowywać wygląd biura lub mieszkania. Umożliwiał tworzenie pomieszczeń z obiektami znanymi z życia codziennego, a w poszczególnych, nawet najprostszych czynnościach użytkownikowi za każdym razem pomagali asystenci. W skład pakietu wchodziły m.in.: edytor tekstu, organizer, a nawet notes czekowy. W swoim założeniu nakładka miała ułatwić pracę z Windows osobom nieposiadającym wiedzy dotyczącej obsługi komputera. Jednak zbyt natarczywi asystenci i "zbyt dziecinny" interfejs doprowadziły do tego, że klienci odebrali Boba jako obrazę dla własnego intelektu. Biedny Bob został nazwany programem głupszym od najgłupszych użytkowników komputerów. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że przez jakis czas projektem kierowała Melinda French, później żona Billa Gatesa, założyciela Microsoftu, zaś nieco starszych asystentów Boba można dziś spotkać w pomocy w Windows.

10. The Net PC

Net PC to przeznaczony do użytku domowego odpowiednik komputerów typu cienki klient wykorzystywanych w przedsiębiorstwach. W zastosowaniach domowych miały być wykorzystywane głównie jako urządzenie pozwalające korzystać z Internetu. Za najbardziej znany komputer Net PC uważa się iOpener firmy Netpliance. iOpener był sprzedawany w cenie 99 USD jako dodatek do abonamentu na dostęp do Internetu. Rzeczywisty koszt jego instalacji wynosił ok. 350 USD. Również tak znane firmy jak 3Com i Oracle wypuściły tego typu rozwiązania firmowane własnymi markami. Wszystkie te urządzenia były mocno ograniczonymi wersjami normalnych komputerów PC, a wielu ich użytkowników za punkt honoru postawiło sobie obejście tych zabezpieczeń. Niektórym z nich udawało się nawet zapewnić sobie darmowe połączenie z Internetem. Czemu pomysł się nie sprawdził? Urządzenia te wprowadzono na rynek w momencie, kiedy ceny komputerów osobistych zaczęły spadać. Po co w takim razie kupować komputer o ograniczonej funkcjonalności, skoro za niewiele wyższą cenę można nabyć nowoczesne urządzenie? Wskutek źle opracowanej polityki cenowej urządzenia te praktycznie zniknęły z rynku.

11. Biuro bez papieru

Nie wiadomo dokładnie, kiedy narodził się pomysł całkowitej eliminacji papieru z biur i urzedów. Idea słuszna, pozwalająca na redukcję kosztów, wspierająca ochronę środowiska oraz gwarantująca wzrost sprzedaży urządzeń do składowania danych i przetwarzania dokumentów papierowych na pliki cyfrowe. Rola papierowych dokumentów w biurach faktycznie zmienia się. Wiele dużych przedsiębiorstw stara się ograniczać zużycie papieru, stale spada jego sprzedaż na potrzeby urządzeń biurowych. Jednak - jak pokazują badania w USA - upowszechnienie się poczty elektronicznej przyczyniło się do... wzrostu zapotrzebowania na papier o 40%. Także aktualny stan techniki i przyzwyczajenia ludzi raczej nie wróżą szybkiej eliminacji dokumentów papierowych z biur. Jeśli czytając ten artykuł siedzisz w biurze, rozejrzyj się wokół. Widzisz jakąś zadrukowaną kartkę papieru? Tak? Zatem biuro bez papieru nadal pozostaje przereklamowanym mitem.

12. Technologia push

Firm takie jak PointCast Network mocno promowały systemy przesyłania wiadomości na komputery użytkowników bez interakcji z ich strony. Wystarczyło uruchomić odpowiedni program, a na monitorze zaczęły pojawiać się informacje z całego świata. Niestety, większość użytkowników pozostała niewzruszona na nową technologię. Ci, którzy zdecydowali się z niej skorzystać byli dosłownie zasypywani mieszanką wszelkiego rodzaju informacji. Główną wadą takiego rozwiązania było bardzo utrudnione filtrowanie otrzymywanych treści. Niewątpliwie wpływ na porażkę tej technologii miało stanowisko pracodawców, którzy w dużej części amerykańskich przedsiębiorstw zakazali korzystania z tego typu serwisów informacyjnych, w obawie przed zmniejszeniem wydajności pracy i zbędnym obciążeniem sieci komputerowej. Trzeba jednak przyznać, że usługi takie jak kanały RSS to w dużej mierze rozwinięcie technologii push. Dzięki wykorzystaniu różnego rodzaju filtrów są one jednak znacznie bardziej użyteczne niż technologia push. Pomimo dużego wpływu, jaki technologia ta wywarła na rozwój komunikacji sieciowej, nie spełniła pokładanych nadziei.

13. Inteligentne urządzenia domowe

Lodówka, która samodzielnie śledzi zgromadzone zapasy jedzenia i w razie potrzeby zamawia dostawę brakujących produktów, albo kontener na śmieci, który sam wzywa śmieciarkę, gdy uzna, że nie pomieści nic więcej? W 1998 r. zapanował prawdziwy boom na tego typu inteligentne sprzęty AGD. Wokół tego pomysłu zjednoczyli się niemal wszyscy producenci lodówek, pralek, każdego sprzętu, który teoretycznie mógł w czymś wyręczyć człowieka. Swojego zainteresowania tymi rozwiązaniami nie ukrywali także właściciele lokalnych sklepów internetowych z żywnością. Władze Intela zapowiedziały zaś, że chętnie dostarczą procesory dla inteligentnych lodówek. Mimo ogromnego szumu medialnego słuch o lodówkach myślących za nas zaginął, a ludzkość o dziwo nie umarła z głodu...

14. Rzeczywistość wirtualna

Pomysł niezaprzeczalnie fantastyczny - wystarczy założyć okulary, rękawice albo cały kombinezon, aby znaleźć się w innej, lepszej rzeczywistości. Cała branża, a w szczególności zapaleni gracze z niecierpliwością oczekiwali na wprowadzenie tej technologii do użytku i... niedoczekali się. Być może wirtualna rzeczywistość nigdy nie weszła na rynek na dużą skalę ze względu na zbyt wysoką cenę i ograniczenia technologiczne odpowiednich urządzeń. Wielu klientom wirtualna rzeczywistość po prostu wydawała się brzydka, szczególnie w porównaniu np. z grami 3D. W każdym razie - poza czysto specjalistycznymi zastosowaniami np. w chirurgii - przy obecnym stanie techniki minie co najmniej kilka lat zanim spełnią się przewidywania autorów powieści science-fiction i specjalistów od marketingu, dotyczące powszechnego dostępu do wirtualnych rzeczywistości. Obecnie coraz większą popularność zyskuje Second Life, w świecie tym ambasadę otworzyła niedawno Szwecja...

Eugenia
czy ktos mi moze polecic fajna strone z autocad?i samouczkiem?własnie sciagam AutoCad 11-darmowy 30 dniowy i czas oczekiwania/sciagania 25H ohmy.gif
rany boskie!
Eugenia
ok z oficajlnej str nie idzie sciągnac ale wsysłam to -->

http://www.zwcad.pl/
wersja 30 dniowa /demo/
fantastycznny zamiennik AUTOCADA+SAMOUCZKI,nakładki ,filmy i obrazki http://wsparcie-cad.org/index.php?p=zwcad_galeria#
smile.gif
polecam
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2012 Invision Power Services, Inc.